Dalej postanowiłem wałkować tematykę serwisów pożyczek społecznościowych.
Zastanawia mnie jedna rzecz - z tego co widzę, to jedynie kokos jakoś sensownie działa na rzecz użytkowników. Finansowo przyjęło formę już chyba na dobre i tak na prawdę nikt nie ma tam złudzeń, że każdy z pożyczkobiorców, nawet tych solidnych, prędzej czy później wpadnie w tarapaty. No i nic dziwnego, nikt na dłuższą metę nie jest w stanie płacić co miesiąc 10% od zadłużenia w wysokości 10 000 - tyle dopuszcza finansowo.
Smava - zgoła odmienna, jednak tak, jak finansowo - nic ciekawego się tam nie dzieje. Póki co pożyczkobiorców nie brak, ale mówiąc wprost - nie jest ich za wielu. A nic tak nie przyciąga inwestorów, jak szeroki wybór i możliwości zainwestowania kapitału. Szkoda, że tak się dzieje, bo wiązałem ze smavą spore nadzieje, a jak na razie to Smava chyba do podobnej śmierci, jaką zmarło monetto.
No a co tam w kokosie?
Serwis chyba zaczyna być rentowny, bo spółka blue media coraz bardziej go rozwija, a nowe funkcje po prostu sa płatne. Niewiele, ale użytkowników jest sporo, niech każdy z nich zapłaci raz w tygodniu 1 PLN i już jakaś kasa z tego dla serwisu jest.
Piszę o tym, bo ostatnio też zapłaciłem - po raz pierwszy drugi (pierwszy był przelew weryfikacyjny, jeszcze w 2008). Zapłaciłem za wystawienie długów na rynku wtórnym, pomyślałem: a co mi tam, testowo wystawię wszystkie (dwa) niespłacone długi za połowę ich wartości. Ku mojemu zdziwieniu jeden z nich się sprzedał, a wszystko co zrobiłem, to parę kliknięć myszką. Takie coś cieszy, bo to był dług jeszcze z 2008 roku, na którym postawiłem już krzyżyk. Teraz mam nadzieję, że jeszcze drugi się sprzeda i będzie git.
W ogóle cieszy mnie ten rynek wtórny na kokosie jak cholera, to jest to, czego rynek SL potrzebował. Żeby tylko pozostałe sociallendingi poszły ścieżką wytyczoną przez kokosa, to byłoby już całkiem super. W końcu o to w tej całej zabawie chodzi - maksymalizowac zyski, minimalizować straty.
PZDR
Dostałem dzisiaj ze Smavy takiego mejla:
Z przykrością informujemy, iż pożyczkobiorca XXXXXXX - z którym ma Pan zawartą umowę pożyczki - zmarł. Firma Kaczmarski Inkasso odmówiła przeprowadzenia polubownego procesu windykacyjnego w stosunku do spadkobierców zmarłego pożyczkobiorcy.
Niby przykre, że się ktoś przekręcił i niby nie powinienem narzekać, ale...
- Trochę już się w pożyczki bawię i widziałem już sporo kont pożyczkobiorców zakładanych na nieprawdziwe dane babci, dziadka, ciotki itp.
- Z niespłaconych pożyczek (głównie w innych serwisach SL), to podliczyłem, że dokładnie w 66,7% (już) 68,75% przypadków biedaczek nie spłacił, bo się przekręcił, bo zachorował, zdechł mu pies, czy jeszcze inne medyczne bzdury.
Biorąc powyższe pod uwagę, po prostu wydaje mi się to mało wiarygodne.
Wiem, że to co napisałem brzmi jak słowa jakiegoś potwora, ale wierzcie mi, po prostu za dużo widziałem "nieszczęśliwych biedaczków", którzy się wykręcali od spłacania pożyczki usiłując brak spłat argumentować ciężką sytuacja, obojętnie, jaka by ona była.
Tak więc to, co przeczytałem dzisiaj w e-mailu na prawdę mocno podważyło moją wiarę, że Smava rzeczywiście rzetelnie sprawdza potencjalnych pozyczkobiorców. Póki co, pozostaję przy Kokosie (kilka ostatnich miesięcy spłacalność 100%) i nawet - podobno bardziej ryzykownym finansowo (mniejsza spłacalność, ale bonus większy, więc i inna opłacalność inwestycji).
Smava - chyba na pocieszenie - dosłała mi w załączniku w PDF (niby jak mam to edytować?) wzór pisma o ujawnienie danych zmarłego PB w celu samodzielnego dochodzenia od spadkobierców. Teraz zastanawiam się, czy aby z tego nie skorzystać, skoro firma Kaczmarski dała ciała...
PZDR
Długo się przed tym broniłem, bo jak wiecie, sam pisałem teksty do precli. Niestety, ani nerwów do tego nie mam, ani też nie chce mi się ślęczeć wymyślając tysięczną odmianę artykułu za kilka złotych.
Jako, że jestem w trakcie rozbudowy swojego zaplecza, musiałbym na nie wstawić jakiś w miarę unikalny content. W końcu co z tego, że rzeczywiście będę miał te 100 stron, skoro będą to puste szablony, albo cieniutkie stronki po 3-4 podstrony? Oczywiście ministrony są spoko, ale chyba budowanie takiego zaplecza tylko z ministron zwiększa ryzyko wykrycia.
Wrzucenie artykułu z moich dotychczasowych stron w mieszarę tekstu jest tylko częściowym rozwiązaniem. Ma jednak spore wady - otrzymuje się w zasadzie 100 wersji tego samego artykułu i raczej odpada dodanie wszystkich stu wersji do jednej strony. No i żeby dobrze spreparować taki art na 2000 znaków, żeby po wymieszaniu nadal był sensowny, zajmuje spokojnie kilka godzin.
Jak by to ktoś zobaczył, to zapewne zaraz poszłoby w ruch narzędzie do raportowania spamu. Nie o to mi chodzi. Nie po to siedzę od tygodnia nad treściami typu: jak stworzyć najbardziej wartościowe i wiarygodne zaplecze strony internetowe?
Stracony na czytaniu czas postanowiłem nadrobić pewnymi posiadanymi nadwyżkami finansowymi. Postanowiłem po prostu zlecić wykonanie czarnej roboty za mnie. Będzie fajny content na tematyczne zaplecze, do tego kilka różnych tricków, trochę pozycjonowania i myślę, że coś miłego z tego wyniknie. Miłego szczególnie po zalogowaniu do mBanku.
Z pomocą przyszedł mi portal zlecenia.przez.net, nie wiem, czy ktoś z Was kiedyś korzystał z ofert na tym portalu. Powiem tylko, co mnie zaskoczyło. Dałem dwa zlecenia do wykonania, nie powiem - zlecenia obszerne jeśli chodzi o objętość tego contentu, co chcę, żeby był wykonany. W chwili obecnej mam już dość dużo ofert na wykonanie tej pracy.
I teraz - nie uwierzylibyście, jak tanio się ludziska sprzedają! Nie wiem, czy ktoś jest w stanie napisać 10 000 znaków logicznego, wartościowego nie tylko dla robotów, ale też dla ludzi tekstu w jeden dzień, ale po stawkach, jakie ludzie żądają to mogę powiedzieć, że ja cenię się dużo wyżej za swoją pracę. Nawet gdyby zeszło mi tylko pół dnia na tę robotę, to bym jej nie robił, chyba, że nie miałbym co jeść, a na Świecie nie byłoby innych sposobów na zdobycie forsy...
Najlepsze jest, że jeszcze moje aukcje się nie skończyły! Ciekawe co będzie za kilka dni, chyba mi będą dopłacali za to, żeby opublikować teksty na moich stronach...
Szczerze, jak widzę taką taniochę, to zaczynam rozumieć o co chodzi w outsource'ingu.
Jak dojdzie sprawa do skutku i robota będzie wykonana, dam znać wraz z jakąś poważniejszą relacją.
PZDR
Po na prawdę długiej przerwie wziąłem się wreszcie za promowanie PP złotych myśli. Tak, jak macie okazję widzieć już od jakiegoś czasu na moim blogu, coś tam sobie robię w kwestii promowania różnych PP. Z PP Złotych Myśli miałem dłuższy zastój. Początkowo na moim pierwszym blogu, Milion Alternatywnie, sprzedało się z tego PP kilka książek, a potem klapa. Nie działały linki partnerskie, a bannery to już w ogóle nie wspominam, nie miałem NIGDY z nich żadnej sprzedaży.
Jakieś dwa miesiące temu postawiłem sobie ministronkę wzorowaną na innej z forumpi, chyba MariuszP był tak dobry i mi pokazał o co chodzi z ministronami (w sensie jak mają wyglądać, jaką mniej więcej mieć objętość). Może się to komuś wydać śmieszne, ale po roku nadal nie wiedziałem za bardzo, jak by miała taka ministrona wyglądać. Nie chciałem powtarzać tak rozległego opisu jak jest na stronie szkoleń Fesnakam, ale dotychczas ministrona kojarzyła mi się własnie z czymś takim - strona długa jak rolka papieru toaletowego.
Potem jeszcze Toro podsunął mi linka do schematu, jak połączyć ministrony w sieć, przy okazji budując sobie zaplecze. Niby sam mogłem to wymyślić, ale jakoś nigdy nie było zbyt wiele czasu, albo co inne wygrywało z moim planem uporządkowania i uschematyzowania zaplecza.No i - jak to się mówi - jeden ryzunek zamiast tysiąca słów. Aktualnie jestem w trakcie budowania takiej fajnej sieci, dodatkowo się miło składa, że to co chcę promować z różnych PP chyba da się obskoczyć jednym zapleczem. Obu Panom zaś serdeczne dzięki.
Dzisiaj dostałem efekt pracy:

Zwykłe 8 PLN, a bardzo cieszy i na pewno motywuje.
Widzę jednak, że popełniłem parę błędów w promowaniu tego PP.
- Nie dałem linków maskowanych, np. w jakimś serwisie do skracania linków. Jak wiadomo, z użyciem obu klawiszów myszy można łatwo pozbyć się refa z linku, nawet jeśli prawdziwy URL kryje się pod anchorem, czy grafiką.
- Użyłem linka bez oznaczenia - linków do sprzedanej książki mam kilka na różnych stronach, stąd nie wiem dokładnie, która sprzedała, czy ta, co ma dziennie 20 odwiedzin, czy ta, co miała wczoraj tylko 1 odwiedziny. Jak wiadomo, byłaby to cenna wskazówka do późniejszej analizy.
No nic, biorę się zatem do dalszej pracy. W końcu idealnie, gdybym ze złotych myśli dostawał codziennie kilka takich mejli.
Tak sobie pomyślałem, żeby wrzucać tutaj takie comiesięczne zestawienia z tych moich nietypowych źródeł dochodu. Może za rok - dwa będę sobie mógł z takich statystyk ukręcić jakiś ładny wykresik i się nim pochwalić. No to tak na początek tej serii wpisów, dzisiaj podsumowanie za styczeń. Poniżej, na czym zarabiam i ile:
- Pożyczki społecznościowe - oczywiście liczę tylko same odsetki. W tym miesiącu nie robiłem właściwie nic z wysokodochodowymi (i mocno ryzykownymi) pożyczkami na finansowo.pl, a w głównej mierze zbierałem żniwo z miesięcy poprzednich. I tak, na koncie w mbanku, na rachunku, na który przelewam WSZYSTKIE odsetki i bonusy z kokosa i finansowo ukazuje mi się kwota 198,09 PLN. Do tego trzeba jeszcze doliczyć odsetki, jakie zarobiłem na smavie, a które nie wpływają na konto w banku, tylko pozostają na smava.pl. Tam, po krótkim grzebaniu (nie znam jeszcze dokładnie platformy) znalazłem, że raty odsetkowe wynoszą obecnie 17,62 PLN. Do tego dodaję jeszcze dyszkę odsetek z prywatnej pożyczki i łącznie wyjdzie mi 198,09 + 17,62 + 10 = 225,71 PLN.
W porównaniu z poprzednimi miesiącami jest dużo gorzej, ale też zmniejszyłem zaangażowanie na finansowo.pl do zaledwie 200 PLN, natomiast dopiero w styczniu dołożyłem i to sporo do kokosa i do smavy. Efekty zatem będą dopiero w podsumowaniu lutego. A bywały tutaj czasy, że i po 700 z okładem kasowałem za miesiąc. Ale - tak jak mówię, za bardzo się obijałem.
- Allegro: wynik 66,99- czyli także nie najwyżej. Jak już wielokrotnie tutaj wspominałem, na razie moja działalność na allegro zostaje zawieszona. No chyba, że znajdę czas i chęci na wyprzedawanie różnych gratów. Natomiast z sprzedażą linków i katalogowania definitywnie koniec, zatem raczej nie będzie tu sporo więcej w ciągu najbliższych miesięcy. Myślę, że dopiero po update Page Ranku ruszę ze sprzedażą linków na nowo, powinienem już wysyłać mejle do ludzi, którym się pokończył okres emisji dotychczasowych, ale po obcięciu PR (ja głupi wstawiłem w aukcji link do strony, to mi dali po łapach) na razie siedzę cicho, dopóki mi znowu PR nie wzrośnie jak trzeba.
- Programy partnerskie - podaruję sobie te prowizje, które jeszcze nie zostały wypłacone, policzę tylko to, co faktycznie wpłynęło w styczniu na moje konto. A będzie tego: 74,00 + 123,00 prowizji z pp mbanku, i...
...i tyle. Coś tam mi siadło w bankierze (koło 100 netto), ale jakoś żaden wpływ do mnie nie dotarł na konto, ponadto mam już całkiem ciekawą sumkę w AdTaily, tylko muszę kiedyś przysiąść i obadać jak się te pieniądze wypłaca :P Podobnie jak z AdTailu, jest z PP Złote Myśli, już prawie ćwierć tysiaka na mnie tam czeka, ale jako, że zacząłem na nowo aktywnie coś tam działać, przyrzekłem sobie, że nie wypłacę dopóki nie będzie tysiąca :P
- Inne źródła dochodów - Mam tam pewnie inne źródła dochodów, mniej nietypowe niż te wyżej. W jednym zarabiam sporo więcej, ale i koszty mam spore, więc suma wychodzi na zero. Jeszcze inny - pisanie bloga - daje mi jakąś tam kasę, niestety nie za bardzo mogę i chcę się chwalić tym, jaką.
Po zsumowaniu tego wszystkiego razem, wyjdzie 422,71.
Co zrobię z tą forsą?
Mam taki plan, żeby pospłacać wcześniej kredyty, chociaż te gotówkowe. Kasa więc wędruje do bezpiecznego funduszu (niestety kredyty można spłacić tylko w jednym kawałku, każda nadpłąta kosztuje 100 PLN, a więc jest nieopłacalna). Tak się ostatnio złożyło, że wskutek zmiany regulaminu na mojej uczelni, mam do spłaty kredyt studencki i z budżetu wyparowuje mi ci miesiąc o trzy stówy więcej. Chciałbym się przez to pozbyć chociaż niektórych innych rat, bo jakby mi się rypnęły niektóe z tych źródeł dochodu, to będzie płacz i zgrzytanie zębów...
Nie wiem, czy moją działalnośc na allegro nie nazwałem zbyt szumnie "pozycjonowaniem". Mam na myśli moją allegrową sprzedaż katalogowania i pisania precli. No ok. jak juz się być może czytelnicy domyślają, delikatnie mówiąc mam już tego dosyć. Pisałem już wcześniej, o co chodzi, że za 10 - 20 złotych ludzie wymagają ode mnie takich rzeczy, że mam im ochotę zasugerować pocałowanie się w ich własny tyłek. Niestety, nie mam zamiaru stawać na głowie.
Dobra, dość narzekania. Otóż, dzisiaj zdarzyłą się rzecz, która jeszcze bardziej skłoniła mnie do pozycjonowania własnych stron, zamiast cudzych. Pomijam już, że odkryłemw internecie ciekawy kombajn pozycjonujący, niestety płatny, ale za jego funkcjonalność, wygodę i rzadko spotykane w tego typu programach rozwiązania, mogę spokojnie płacić. Jak na te możliwości nie jest drogi.
No to co się stało?
Ano to:

Biję się w pierś, zaniedbałem Złote Myśli. Co prawda już dawno przekroczyłem próg 200 PLN do wypłaty, ale jakoś mi się nie spieszy. A z mejlem, którego zrzut dałem powyżej jest taka historia, że otrzymałem pełną prowizję za produkt, którego nigdy nie promowałem. Tak więc za ten miły gest przeprosiłem się z ich programem partnerskim.
Jak już tutaj wspominałem, wreszcie jakieś kilka miesięcy temu połapałem o co chodzi z ministronami i teraz staram się w nich zorganizować jakiś ruch, między innymi za pomocą wspomnianego wyżej kombajnu do pozycjonowania. Póki co jednak liczba miesięcznych odwiedzin na nich jest dość uboga więc za bardzo nie ma co liczyć jeszcze na prowizje uzyskane za ich pomocą.
Na pocieszenie jednak cały czas dostaję jakieś tam pieniądze z Bankiera i z mBanku (oczywiście z ich PP) i wystarcza spokojnie na opłacenie abonamentu w SEO kombajnie. Miejmy nadzieję, że z czasem przyniesie on większe efekty. Kończę zatem pozycjonowanie cudzych stron, a biorę się porządnie za swoje.
PZDR.
W nawiązaniu do wcześniejszych wpisów o sprzedaży przez allegro precli i katalogowania. O ile katalogowanie po 10 wpisów do katalogów z wysokim Page Rank - idzie bez zarzutu, nie zajmuje szczególnie dużo czasu, a da się też zrobić to w miarę taśmowo. Nie trzeba się kokosić z każdym jednym katalogiem osobno.
Gorzej z preclami.
Własnie mam ciężką korespondencję z gościem, nad którego preclami spuszczałem się chyba ze trzy godziny. Precle napisane zgodnie z zasadami interpunkcji, czyli przecinki i kropki tam gdzie powinny być. I teraz koleś fuka, że w anchor tekście pojawiły się przecinki!
Dla jasności, przecinki umieściłem za anchorem, zgodnie z zasadami interpunkcji. O tak:
ANCHOR TEKST ,
Niestety do kolesia to chyba nie dociera, że nie sprzedaję zwykłej spamiarskiej papki złożonej ze słów kluczowych. Tłumaczę gościowi o co kaman, robie zrzuty ekranu, z powiększeniami tych pieprzonych anchorów, wreszcie każę mu kliknąć w sam przecinek - przecież gdyby przecinek był w anchorze, jego kliknięcie spowodowałoby załadowanie strony!
Ale koleś chyba nie rozumie. Własnie dlatego daję sobie póki co spokój z tym pisaniem precli. To nie na moje nerwy, to raz. A dwa, że postanowiłem sobie postawić własne precle na darmowych hostingach. I będę ich jedynym redaktorem. Bo trzeba przyznać, ze niektóre arty po prostu przepadają, daję klika na "zgłoś do przeglądu", loguję się do precla za kilka dni, a mojego arta już nie ma, mimo, że napisany wg zasad regulaminu. Nie wspominam, że niektóre precle od strony kodowej wymagają sporo pracy, bo wszystko w nich poprzestawiane. No i precle Joomla - zawieszają się w Google Chrome :/
Jak już moje precle będą porządnie wypozycjonowane, to może potem pomyślę o sprzedawaniu jakichś artów na nich. Ale wtedy nie będę się szarpał za marne 20 złotych, tylko sobie policzę stosownie. Jak na razie taka płaca za kilka godzin roboty i potem nie wiadomo ile nerwów, to zdecydowanie za mało.
A na dodatek będę mógł wrócić do sprzedaży samych linków na allegro - to jest najmniej problematyczne z wszystkich sposobów zarabiania na Allegro.
Jak widzicie, kiepsko ostatnio z moją systematycznością wpisów.
Problem jest prosty. Jestem przemęczony. Zwyczajnie nie nchce mi się machnąć nawet palcem, dobrze, że chociaż mam jako taką wenę do pisania na ifin24.pl. Wenę musze mieć, bo niebawem przychodzi okres rozliczenia i nie mam zamiaru świecić oczami. Zresztą, nie minął jeszcze miesiąc nowego roku, a ja już złamałem większość swoich noworocznych postanowień, więc chociaż to jedno - o pisaniu maksymalnej umówionej ilości postów chcę utrzymać.
Coś tam się dzieje za moimi plecami z programami partnerskimi, w ubiegłym tygodniu sprzedało się kilka kont w mBanku. Ogloądalność ministronek także w ujęciu miesięcznym wzrasta w tempie trzy lub czterocyfrowym (mówię o procentach), niestety jest to łatwe przy mniej niż 100 wizytach w miesiącu. Ważne, że na wszystkie mam już wejścia z wiodącej wyszukiwarki. Póki co kilka - kilkanaście w miesiącu, ale myślę, że z czasem się to zmieni. W związku z kiepską oglądalnością w programie partnerskim, pod który są te ministronki, nic się nie dzieje.
No to się wyżaliłem, jaki mam problem, a teraz jego rozwiązanie. Oczywiście jest banalne i wszystkim wiadome, bo o nim mowa na całym forum przyjaznych inwestorów.
Są to dochody bez pracy. Niestety, żeby takie dochody w przyszłości osiągnąć, trzeba najpierw sobie ostro wypruwać żyły. A żeby mieć na to energię to trzeba wypocząć i tutaj koło się zamyka perspektywą pracy w najbliższym miesiącu w dniach roboczych, a ponadto w soboty i być może w niedziele.
Zatem liczę na Waszą wyrozumiałość jeśli chodzi o liczbę wpisów na tym blogu, w razie czego zapraszam na ifin24, gdzie wpisy na pewno będa regularniejsze.
PZDR.
No i przyszedł czas, że zajrzałem do panelu google analytics. Tak jak pisałem wcześniej, mam jedną ministronę, którą pozycjonuję poprzez dodawanie artykułów do przedruku. Jak dotychczas umieściłem na 6 portalach z artami do przedruku (wiem wiem, niektóre to są zwykłe pre**le, ale chociaż zadbane, a nie jakieś spamerskie) różne wersje tego samego artykułu. Ogólnie to jeszcze trochę na moim zapleczu, które mam w budowie, siadło parę podobnych wpisów. Jak na razie komenda link:http://....... nie daje żadnych wyników, potwierdzają to też statystyki:

za ostatnie dwa tygodnie zero wejść z wyszukiwarki... No nic, na razie czekam. Dla porównania wrzucę też statystyki innej mojej ministrony, do której linki zdobywam w inny sposób, na przykład w podpisach na forach internetowych:

Ilość wejść z wyszukiwarki nie powala, ale jakaś w ogóle jest, w przeciwieństwie do ministrony numer 1. Chyba jest to też pochodna ilości zaindeksowanych linków - z pierwszej ministrony, tej bez wejść z gógla zapewne posiadam kilkanaście, maks kilkadziesiąt linków przychodzących do niej, a do drugiej - zmieniłem podpis na kilku forach internetowych, gdzie mam po kilkaset wypowiedzi i teraz raczej ograniczam się z nowymi linkami, zeby nie przesadzić, niech się dotychczasowe zaindeksują i potem się zobaczy co dalej.
Żeby test był zupełny, dodam jeszcze trzecią ministronę, w której uruchomiłem automatyczną dodawarkę do katalogów, znalazłem fajne narzędzie, które potrafi ładnie wymieszać wersje opisu :) Jak coś z tego wyjdzie, to ok, jak nie wyjdzie, to wydanej kasy nie będzie mi żal. Na razie statystyk nie wrzucam, bo wszystko dopiero jest uruchomione.
--
Dzisiaj Sylwester - zatem życzmy sobie wszystkiego najlepszego na nowy rok, jak najwięcej kasiury, udanych biznesów i stóp zwrotu lepszych niż rynkowe.
PZDR
No i pierwsze koty za płoty. Skończyłem wreszcie te męczące wpisy po 40 sztuk do katalogów z różnym PR, zamiast tego jak pisałem wrzuciłem ofertę 10 wpisów do katalogów z wysokim Page Rank - iem. Początkowo kicha była, nikt nic nie kupował, ale odpowiedź znalazłem na blipie Krzysztofa Lisa (tego od zarabiania na blogach). Krzysztof pisał na nim, że kiepsko mu ludziska w święta klikali w AdSense, ale dopiero po świętach czytelnicy jego blogów zaczęli porządnie klikać w reklamy.
Zapewne tak samo było z oglądaniem ofert na allegro i w ogóle z wizytami Polaków przed kompem - totalny brak ruchu. Ale od niedawna - ludziska znowu kupują. Łącznie około stówki zarobiłem tylko wczoraj i dzisiaj, licząc wartością aukcji, w jakich ludzie kupili.
Mam też wrażenie, że kupujący są teraz bardziej śmiali, kiedy już zarobiłem pierwsze pozytywy za katalogowanie, nie powiem, arty - precle też sprzedają się nieźle po "optymalizacji cenowej", jutro coś mi się zdaje że uporam się ze wszystkimi preclami i będzie kolejny temat póki co zamknięty. Na razie tyle, nie chce mi się pisać artów, które miały promować moją ministronę, o całym projekcie piszę tutaj i tutaj. Na dodatek w końcu zabrałem się za pisanie pracy dyplomowej, no i dochodzi do tego wszystkiego pisanie mojego głównego bloga na ifin24, gdzie poruszam poważniejsze tematy i cośtam za to otrzymuję hehe :)
PZDR.
Porzuć szefa i buduj własny biznes. My damy Ci motywację do działania